Chyba co piątek będę robić identyczne podsumowanie tygodnia:
znów się napracowałam, nastresowałam tymi ciągłymi kartkówkami i sprawdzianami,
mam mnóstwo nauki przez weekend, ale jak zwykle nie zrobię nic,
ze względu na kolejną 'ukochaną' sobotę. (takie tam moje plany)
No a w niedzielę będę odpoczywać :D
Ludzie nazywają to lenistwem i nie bezpodstawnie.
Uwielbiam jeźdźić po roztopionym lodowisku, gdzie prócz nas nie ma nikogo
(nie wszyscy są na tyle 'inteligentni', aby wybrać się na łyżwy przy temperaturze +9 stopni celcjusza.
Strasznie zaniedbałam sprawy, w ktore wcześniej się niesamowicie angażowałam,
dlatego jako moje postanowienie wielkopostne (haha) mogę uznać zapanowanie nad tymi swoimi frustracjami i dziwnymi pomysłami oraz zebranie się do kupy.
Niesmacznie zabrzmiało, aj noł.
'Idę na lodowe szarady, idę na lodowe szarady, idę na lodowe.... lodowe szarady!'
obsesją tygodnia.
I zdetronizowało nawet 'Zielony MosteczeQ', który i tak dawno temu nam się znudził.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz